Szłam ciemną drogą. Wiatr muskał mi twarz. Stąpałam niepewnie po ziemi, czułam jak grunt usuwał mi się pod stopami. Jedynym światłem ,który oświecał mi drogę był ledwo widoczny za ciemnych chmur księżyc. Moje policzki stały się jasno czerwone od zimna. Wokół mnie panowała głucha cisza. Zlewały mi się kolor, przez za szklone oczy. Nigdy się tak nie czułam. Doznawałam uczuć o których nigdy nie myślałam. Opuszczenie. Niezrozumienie. Zagubiona. Tak to idealne słowa , które określały to jak się czułam. Pierwsza łza spłynęła mi po policzku, a za nią druga i trzecia. Serce waliło mi jak oszalałe. Po chwili księżyc, który dawał mi jedyne światło znikł zupełnie, ale szłam dalej. Nie zatrzymałam. Choć wszystko wokół mnie się waliło, nie podałam. Miałam jeszcze mały promyk nadziej, który ogrzał mi serce. Nawet pojawił się na moim twarzy delikatny uśmiech. Ciepły podmuch owiał mi twarz. Zapomniałam o tym co myślałam przed chwilą. Że wszytko jest bez sensu. Nie, teraz nawet byłam szczęśliwa. Przede mną pojawiło się mały promyk światło. Im byłam bliżej , mniejszy się stawał. Była to grupka świetlików, które leciały obok i oświetlały mi drogę. Nagle zauważyłam że po każdym moim kroku, świat nabierał jasnych barw. Po kilku minutach świetliki znikły , a wszystko wokół mnie było już kolorowe. Szłam pewnym krokiem. Nie bałam się. Cieszyłam się chwilą. Niespodziewanie przede mną po protu wyrosła brama. Nie wyglądała jak zwykła brama. Nie za bardzo wiedziałam co robić, ale w końcu moje serce podpowiedziało mi. Otworzyłam ją tym samym budząc się w swoim pokoju.
Morał: nigdy nie powinniśmy się podawać, nawet jeśli to trudne. Bo zawsze znajdzie się sposób na wyjście z problemu. Taka brama. Nic nie da użalenie się nad sobą i czekanie aż wszystko się samo załatwi. Trzeba szukać tego promyka.
_________________________________________________________________________________Mam nadzieje że taki rodzaj postów przypadnie wam do gustu. Zapraszam do komentowania ;) Dzięki za uwagę :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz